Najnowsze Wpisy

WIWISEKCJA BEZROBOTNYCH Komentarze (1)
14. marca 2006 16:45:00
linkologia.pl spis.pl

Napisana przez bezrobotne

Izabelę i Sabinę Haszyńskie



DO


PRZEWODNICZĄCEGO

ANDRZEJA LEPPERA




5 grudnia 2000






Na początku się przedstawię, jestem mniej więcej Pana rówieśnicą.

Z wykształcenia jestem biologiem po Uniwersytecie Wrocławskim, onegdaj im. B. Bieruta. Ale mimo, że Bierut firmował uczelnię, to załapałam się jeszcze na kilku profesorów ze Lwowa, którzy starali się jak mogli rozszerzyć moje horyzonty myślowe, I chyba im się to udało, bo potem w rzeczywistości socjalistycznej wciąż miałam kłopoty z przystosowaniem się. Mało tego, po przestudiowaniu Kapitału Marksa stwierdziłam, że socjalizm, w którym żyję, nie ma nic wspólnego z socjalizmem. A teraz stwierdzam, że kapitalizm, w którym żyję, nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. Napisze więcej, otóż stwierdzam, że Demokracja jest nieistniejącym widmem. Jak słyszę jakie to nowe struktury demokratyzacji będą uruchamiane dla dobra obywateli, to skóra mi cierpnie, i zastanawiam się z której to strony, zgodnie z zasadami demokracji i jej procedurami będą mnie chwytać za gardło.


Dlaczego do Pana piszę? Bo jestem ekspertem w dwóch dziedzinach:: od wykształcenia i od bezrobocia. Co prawda na trybunie sejmowej często i gęsto jest od tych ekspertów, ale ja jestem prawdziwym znawcą w tych dziedzinach, bo kilkanaście lat przepracowałam jako nauczycielka we wszystkich rodzajach szkół, poczynając od podstawówki, a kończąc na uniwersytecie. Uczyłam także bandziorów, którzy nadawali się do resocjalizacji. Ponadto moja mama całe życie była nauczycielką. Jak, więc Pan widzi, mandat dało mi samo życie. Drugi mandat też mi dało życie, wykopując mnie na margines społeczeństwa jako bezrobotną. Na którym to marginesie wegetuję kilkanaście lat.. Mając takie mandaty czuję się zobligowana do zabrania głosu w powyższych sprawach. Wszystko, co Panu napiszę mam odciśnięte na własnym grzbiecie i z własnego grzbietu będę czytać. Dlatego proszę, aby ten list przeczytał Pan osobiście, niezależnie jak będzie długi.


Punkt 1. Otóż powiadamiam Pana, że w O1 roku ja i córka głosowałyśmy na Pana i to skutecznie, bo znalazł się Pan w Sejmie. Ale jak potem zobaczyłam pańskie posunięcia: wyjście z sali, gdy głosowano nad odwołaniem marszałka Borowskiego i poparcie przez Samoobronę raportu posłanki Błochowiak w sprawie Rywina....I te pańskie późniejsze filozoficzne wyjaśnienia – śmiechu warte. Jasne dla mnie było. że nas Pan oszukał. I wtedy pomyślałam sobie : „ ostatni raz zeżarłam tę kiełbasę wyborczą”. I w związku z tym w obecnych wyborach O5 r. nie uczestniczyłyśmy. Ale to nie dlatego, że Samoobrona nas zwiodła. Zawiodły wszystkie partie.


Punkt 2. Od ponad dwudziestu lat wytrwale głosuję i wpływam kartką wyborczą na swoje życie, jak mówią nam - baranom, czyli swoim wyborcom, politycy przed każdymi wyborami. Zastanówmy się nad tymi, jakże prawdziwymi słowami. Otóż, jak ja - konkretna osoba, a nie jakiś statystyczny wirtualnik, wpłynęłam na swoje życie tą cudowną kartką wyborczą. Magia mojej kartki wyborczej sprawiła, że najpierw stałam się bezrobotną, potem utrwaliłam się w bezrobociu, a następnie wprowadziłam moją córkę w bezrobocie. Gdy zobaczyłam ten bilans i tą straszną moc kartki wyborczej postanowiłam w obecnych wyborach nie brać jej do ręki. Bo, pomyślałam sobie, teraz jak zagłosuję, to mi niechybnie zgodnie z demokratycznymi procedurami zafundują eutanazję. Dla mojego dobra zresztą. A tu widzę wielką niespodziankę! Posłanka Jaruga-Nowacka wprowadza mnie, niegłosującego ciołka-matołka w świat demokratycznej Europy. Nie mogę pracować, nie mogę się leczyć, nie mogę kupić produktów pierwszej potrzeby, nie mogę wyrwać się z biedy, bo nałożyli na mnie proceduralne kajdany, ale za to mogę iść za posłanką Jarugą główną ulicą miasta i krzyczeć, że ja baba, mogę dawać dupę drugiej babie! A to ci demokracja! W sam raz dla mądrych cip i kutasów. Ja tymczasem jestem wiejskim matołkiem, co to nie zna wartości kartki wyborczej i nie dorósł do demokracji. Ależ jaka mnie spotkała kolejna niespodzianka po wyborach O5. Usłyszałam, że nie poszłam na wybory, nie dlatego że jestem wiejskim ciołkiem-matołkiem, ale nie poszłam na wybory, bo nie zdążyłam wrócić z weekendu. Jak wy panowie politycy, takimi socjologami się otaczacie, to wy się spodziewacie jeszcze jakiejś frekwencji ?


Punkt 3. W wyborach O1 roku wszystkie partie startowały jako przeciwnicy polityczni i programowi SLD. Każda partia miała coś w programie, co mi odpowiadało. Nawet SLD ładnie obiecywało, i zastanawiałam się czy nie zagłosować na nich, bo mam przekonania lewicowe i zboczenie Lenina, które polega na tym, że ile razy widzę bogaty pałac, to zastanawiam się ile ludzi ten złodziej okradł, że sobie takie żiliszcze postawił. Podejrzewam, że obecnie 70 % Polaków ma takie zboczenie nie zdając sobie z tego sprawy, ze duch Lenina za tym stoi i zaciera rączki. SLD wygrało i wszystkie partie stanęły w opozycji: PIS, PO, LPR, PSL, Samoobrona. I co się dzieje ? SLD tworzy rząd mniejszościowy i robi co chce. Opozycja zamiast im przeszkadzać, ułatwia im rozkradanie resztek Polski, wciąż się kłócąc. Pierwsze wyłamuje się z opozycji PSL, które oficjalnie ofiarowuje Millerowi, swój elektorat, jak stado nieczytatych i niepisatych pańszczyźnianych chłopów. Chyba ludzie wiedzą na kogo głosują ? I odróżniają SLD od PSL. Poseł Kalinowski wprowadza swoją partię prosto w szambo, zgodnie z prawami natury smród się rozchodzi i trzeba się ratować . Balonem, który wyciąga partię z szamba jest poseł Wojciechowski.


Punkt 4. Plan Hausnera - kropla goryczy, która przepełniła mój kielich. Kielich, tzw. samotnej matki i niewyskrobanego płodu, nad którym to się tak wszyscy bardzo rozczulają, że chodzi głodne do szkoły.

Ostatnio wprowadzili dobrzy politycy, wzorując się chyba na Dobrej Pani Orzeszkowej, dzień dobroci dla biednego dziecka. Zupełnie, jak Tydzień Dobroci dla Zwierząt. Otóż, pewnego upiornego dnia, w szkołach, bogaci uczniowie przynoszą dla biednych i głodnych uczniów kanapki. Córka, która nie raz z braku pieniędzy miała trzydniowe głodówki i nie puszczałam ją wtedy do szkoły, bo bałam się, że mogłaby zasłabnąć, kiedy o tym upiornym pomyśle usłyszała powiedziała, ze w życiu by w ten dzień nie poszła do szkoły.


Punkt 5 . Hausner likwidując Fundusz Alimentacyjny wydaje na mnie i na córkę wyrok. Jak wy, opozycja, mogliście dopuścić do uchwalenia tego planu ?!!! Przecież wy aż ociekacie współczuciem, miłosierdziem i litością dla biednych, starszych, samotnych. Wy jesteście „Chodzącą Cnotą”. I taki potwór, jak Plan Hausnera, lęgnie się pod waszym cnotliwym nosem? Plan Hausnera załatwił kilka grup społecznych, ale ja opiszę swoje podwórko.

Kiedy urodziłam córkę byłam nauczycielką, miałam rodziców, którzy mi pomagali, bo z ojcem dziecka nie wyszło i jakoś się żyło. Żyło się skromnie, ale na chleb i na opał starczało. Potem kolejne rządy postsolidarnościowe wprowadzały nas Polaków do lepszego świata i było coraz gorzej, ciężka, półroczna choroba wyeliminowała mnie z zawodu nauczycielskiego. Po wyzdrowieniu, do szkoły już nie wróciłam, zresztą bez znajomości było to niemożliwe, ale nie martwiłam się tym zbytnio, wierzyłam ze sobie poradzę, zwłaszcza, gdy słyszałam wałęsowską banialukę: „bierzcie sprawy w swoje ręce”. Tymczasem wielki kapitał wchodził do Polski na zaproszenie kolejnych rządów i deptał wszystko, co mu stanęło na drodze. Zaczęłam pracować w kiosku ruchu, na początku, według socjalistycznych standardów: niewysoka stała płaca + 3,5 % prowizji. Wszystkie ubezpieczenia płaciła spółka państwowa „Ruch”. Kiedy przyszło lepsze, nowe, postsolidarnościowe to otworzyło ono szeroko drzwi dla tych, którzy do tej pory rządzili. A kto do tej pory rządził ? Wiadomo, ze sami swoi z czerwonymi książeczkami. Ludzie jeszcze mieli nadzieję że zaczną pracować na swoim – naiwni idioci ! Do których zresztą i ja się zaliczałam. Liczyłam, bo takie chodziły słuchy, że dadzą nam kioski w ajencję. Oczywiście kioski poszły w ajencję, ale do tych co nam dyrektorowali. I teraz ja nie byłam pracownicą państwowej spółki, ale pracownicą czerwonego pana, onegdaj dyrektora. Pewnego dnia wszyscy pracownicy w kioskach dostali pismo z którego wynikało, że zgodnie z takim to a takim paragrafem itd. itd. Dotychczasowy dyrektor staje się właścicielem połowy kiosków w mieście i ja teraz jestem jego pracownicą na zupełnie innych warunkach. Od razu ja – cham poczułam rękę Pana. Warunki były następujące: prowizja 1,5%, wydłużony czas pracy do 14 godzin, brak urlopów, sama opłacam wszystkie ubezpieczenia z ubezpieczeniem kiosku włącznie, mimo że nie jestem jego właścicielką. Chcę zwrócić uwagę, że nie było stałej płacy. I tak to nasz narodowy, spiżowy bohater Wałęsa, o którym kręcą egzaltowane filmy, z pracownika zrobił ze mnie niewolnika. A przecież po to obalił komuchów, żeby my - ich niewolnicy za małe pieniądze - teraz w lepszej Polsce mogliśmy się wyprostować i wziąć sprawy we własne ręce.

Teraz po 2O latach, to już każdy widzi, że gadał pierdoły. Dzięki poparciu całego społeczeństwa Wałęsa obalił czerwoną władzę, po czym kiedy wygrał, to im tę władzę oddał przy okrągłym stole. A nie musiał bo rosyjska komuna była również w agonii.


I teraz ten sam manewr chce powtórzyć Platforma z Kaczorami. Kaczory wygrały z Platformą więc niech oddadzą stanowisko premiera i inne kluczowe resorty.


Punkt 6. Widząc na co się zanosi, że sama nie zapracuję na siebie, daję sprawę do sądu o alimenty. Jeśli Państwo kradnie mój zakład pracy i za darmo oddaje go czerwonym draniom i nierobom, powołując się na jakieś wymyślone przez siebie paragrafy, to niech mi płaci alimenty, bo w nowej rzeczywistości - stworzonej nam przez naszego Bohatera Narodowego - ja zaczynam przymierać głodem. Nie jest jeszcze tragicznie, bo korzysta się z zysków wypracowanych w komunie, a więc z emerytur rodziców. Ale czuję, że tracę grunt pod nogami. Zaczynam ganiać za byle jaką pracą. Czyli robię to co jest teraz publicznie lansowane: „ trzeba brać każdą pracę, bo takie teraz czasy”. Pracuję więc pół roku u kuśnierza szyjąc futra. Za uszycie futra kuśnierz bierze 300 zł. Mnie, która te futro faktycznie szyje, płaci 20 zł. Takich szwaczek jak ja miał trzy. Klient jest natomiast przeświadczony, że tak pięknie szyje mistrz. Owszem, mistrz futra kroił, czyli robił to co decyduje o elegancji.

Następnie byłam sekretarką u pewnego dyrektora pewnego muzeum. Z tym chamem wytrzymałam tylko miesiąc. Facet miał gębę pełną sloganów, właśnie takich, jakie stosuje się obecnie. Slogan w stylu: skończyły się czasy komuny, w których się nic nie robiło, i czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy. U mnie to trzeba pracować. I nie żadne osiem godzin, ale trzeba być dyspozycyjną przez cały czas. I inne podobne komunały dla niewolników. Człowiek nie znał wolnego dnia ani godziny, tak musiał być dyspozycyjny z podawaniem kawy podczas różnych spotkań. Facet organizował nowe muzeum - pracował więc na okrągło. Praca jego głównie polegała na tym, że miał dobre układy z kierownikiem Dessy. I jak zwykli ludzie przynosili eksponaty, za które muzeum oczywiście płaciło, to jeśli się coś interesującego trafiło, delikwent otrzymywał marne grosze.

Pamiętam prostego chłopa, który przyniósł metrowy, drewniany krucyfiks. Cham powydziwiał, powydziwiał i zapłacił mu 30 zł. Nie długo po tym, na skrzydłach przyleciał kierownik Dessy. Bo co się okazało? Krucyfiks był z XVI w. i miał na siebie chętnego bogacza, co dawał kilkadziesiąt tysięcy. Mówiąc krótko – transakcja stulecia. Oczywiście. w żadnych dokumentach śladu nie było.

Następnie załapałam się do pracy do zwykłego kupca, takiego, co to sprzedaje w „szczęce” na targowisku. Pracowałam, około półtora roku, i patrzyłam jak energiczni ludzie biorą sprawy w swoje ręce i jak ich władza stopniowa różnymi przepisami wykańcza. Mój szczękowiec też w końcu splajtował. No i oczywiście zapisałam się do prywatnej szkoły „Odnowy Biologicznej”. Nauka miała trwać trzy lata i miała mi dać uprawnienia zielarza, ewentualnie masażysty itp. Szkoła była kolejnym niewypałem. Po półtora roku, władze zabrały uprawnienia szkole i szkoła stała się Towarzystwem ... nie dającym mi żadnych uprawnień. Wycyckana z wszystkich pieniędzy; zadłużona po szyję sprzedaję swoje mieszkanie w mieście i kupuje stary domek na wsi.. Spłacam długi. Remontuję jako-tako domek i co dalej ? Próbuję jeszcze zrealizować kilka swoich prywatnych pomysłów, wykorzystując swoje talenty plastyczne. Wszędzie napotykam blokadę przepisową. Po co to wszystko opisuję? Ano po to, żeby powiedzieć szanownym politykom, żeby przestali pieprzyć, że bezrobotny, to jest ktoś pasywny - ktoś, kto nie chce, albo nie umie sobie poradzić. I trzeba go aktywizować przepisami i trzeba go wspierać różnymi idiotycznymi akcjami charytatywnymi. Wasze przepisy „aktywizujące” nas są blokadami, są kajdanami które nas unieruchamiają. I nie wierzę, że twórcy tych przepisów są idiotami i nie zdają sobie z tego sprawy. Nie, nie są idiotami, są obłudnikami!.


Jeśli władza nie stworzy odpowiednich przepisów umożliwiających, nam bezrobotnym, wejścia w struktury społeczne, z tego marginesu, w którym siedzimy, to choćby każdy bezrobotny zamontował sobie w tyłku perpetuum mobile, to i tak z biedy nie wyjdzie.

Jeśli władza potrafiła stworzyć takie przepisy, w myśl których złodziej jest górą, a uczciwy dołem, to powinna umieć je zmienić. Trzeba tylko chcieć.


Punkt 7 W 89 r. sąd przyznaje mi alimenty w wysokości 100 zł. Córka ma wtedy 8 lat.

Rodzice są na wykończeniu. Mama ma raka, ojciec ledwo zipie po zawale. Ja miotam się i usiłuję się utrzymać z jakiejś pracy [zob. pkt. 6.]. Na początku 8 klasy szkoły podstawowej przeprowadzamy się na wieś.. Żegnam się z dotychczasową wychowawczynią córki, która oświadcza mi, że jak uczy 15 lat, to tak błyskotliwego ucznia jeszcze nie miała. Wiem doskonale, co takie słowa znaczą. Gdyż ja sama, kiedy jeszcze byłam nauczycielką, ilekroć spotkałam genialne dziecko zawsze wzywałam rodziców do szkoły po to, aby im to powiedzieć. Zwłaszcza, że były to dzieci z tzw. nizin. W ciągu 13 lat pracy nauczycielskiej spotkałam trzy takie Boże cudeńka. Jedna dziewczynka była dzieckiem chłopa, druga – dzieckiem robotnicy, trzeci chłopak był dzieckiem największego w okolicy pijaka. Córka jest zachwycona małą wiejską szkołą. Nie ma żadnego porównania z miejskimi szkolnymi molochami w których panuje łobuzeria i anonimowość. Jaki jest wysoki poziom w tej szkole! Jakie te dzieciaki wiejskie są zdolne. Tetlaczka to ma wprost komputer w głowie! Tutaj jest wyższy poziom, niż w mieście. Jak wspaniale tłumaczą nauczyciele. Szkoła ma około 200 uczniów. Wszyscy nauczyciele mają wyższe studia. I tutaj nauczycielce dziękuje i znowu słyszę: „w życiu nie widziałam tak zdolnego dziecka, pani córka jest zdolna jak... jak cholera”.


Punkt 8. Rodzice umierają, zostajemy samie, jak dwa palce, i 100 zł. na miesiąc. Próbuję sprzedawać swoje hafty. Nie ma pani działalności gospodarczej, słyszę. Na wyhaftowanie jednej, czy dwu poduszek na miesiąc ja mam mieć papier działalności gospodarczej !

Powstają „Inkubatory” - wielka szansa dla bezrobotnych ! Idę, biorę formularze. I własnym oczom nie wierzę. Otóż, co bezrobotnym proponowano: 1/3 pieniędzy to wkład własny. Reszta, to kredyt który dostają, ale muszą mieć czterech żyrantów. Ja się teraz pytam szanownych posłów, którzy do biednych nie należą: Czy łatwo by znaleźli dla siebie czterech żyrantów? Oczywiście, przedtem trzeba mieć rejestrację działalności gospodarczej. Po trzech miesiącach od otrzymania kredytu trzeba już spłacać raty i odsetki. W jaki sposób ktoś, kto nic nie ma, może spełnić te warunki ? W jaki to cudowny sposób ja, dostając wszystkie pieniądze do ręki, mogę za trzy miesiące coś postawić, wytwarzać i mieć taki popyt, żeby spłacać raty i inne podatki? Kretyn to wymyślił czy obłudnik.? Oczywiście bezrobotni na to nie poszli bo, wolą brać za darmo pieniądze z pomocy społecznej. Tak się urabia opinię publiczną. Bo to bezrobotny jest winny, że nie ma zakładów pracy, a zakłady pracy rozpierdoliły krasnoludki oczywiście, bo bezrobotni nie chcieli im sypać kruszek ze swoich drugich śniadanek. Więc się krasnalki zemściły. Jak rozpirzono Stocznię Gdańską, w której budowano bezkonkurencyjne kontenerowce i kilkadziesiąt tysięcy ludzi poszło na bruk, to nasz złotousty Miller chwalił się jaki to jest rozwój w Polsce. Jak dużo przybywa inwestorów zagranicznych, i właśnie przybył kolejny na Mazury i zakłada tam stocznię jachtów w której znajdzie zatrudnienie 100 osób. Jaki to jest wielki dobroczyńca dla regionu.

Kretyn, czy obłudnik ?


Punkt 9. W 2000 roku wywalczamy sobie alimenty 500-złotowe. Jest to na dwie osoby.

Walka o zasądzenie takiej kwoty trwała przez rok. Sędzina przyznawała 200 zł. To nie starczy na studiowanie – mówię. Jak się nie ma pieniędzy, to się nie studiuje – krzyczy rozzłoszczona sędzina. Stoję jak wryta. Jeszcze tak niedawno słyszałam na własne uszy jak nasz ukochany prezydent Kwaśniewski mówił, jak to nasza zdolna młodzież jest chlubą i nadzieją Polski i jak to zagranicą wszyscy jemu, czyli prezydentowi Najjaśniejszej, zazdrościli takiej młodzieży. Oficjalnie jedno a nieoficjalnie drugie. Kretyn czy obłudnik?

Jak się nie ma pieniędzy to się nie studiuje – powtarza echo po sali. Jezus powiedział, że słowo ma wielką moc.. Czuję jakby mnie rąbnięto obuchem, czuję szum i zawroty.

Patrzę na sędzinę i widzę, że nie tylko mnie rąbnęło obuchem przez łeb, ale ją też - po wygłoszeniu swego credo (a ja myślę, że to było credo poprzedniego rządu) sama zbaraniała i siedziała przez minutę jak ogłuszona.. Po czym - już cieniutkim głosikiem oświadczyła: „ (...) no, właściwie to dobrze, jak ktoś tak zębami i pazurami rwie się do wiedzy”.


Punkt 10. Z dniem 1 maja 2004 roku zostaje zlikwidowany Fundusz Alimentacyjny. Ja zostaję zupełnie bez środków do życia. W tym dniu wpuszczono Polskę do Europy. Szampan i wiwaty. I filozofowanie, że ktoś jednak musi ponieść koszty transformacji. I podtekst całej gadaniny, że jeśli ktoś straci, to znowu z własnej winy, bo jest niemobilny i niekonkurencyjny, i inna mowa-trawa pacholków-socjologów. Jestem przerażona, córka kończy IV rok Historii, V rok stoi pod znakiem zapytania! Jest maj, jedynym naszym dochodem jest stypendium socjalne i naukowe z uczelni - niecałe 400 złotych, które będzie jeszcze dostawała w czerwcu. Jak przetrwać wakacje i jak wejść w piąty rok studiów?


Punkt 11. Długo nie nacieszyłyśmy się 500 – złotowymi alimentami, zaledwie 4 lata.

Przez cały ogólniak naszym dochodem było 100 zł. plus kilka razy 300 złotowa pomoc Opieki Społecznej. Cztery lata zawierają 48 miesięcy, a ja dostałam wsparcie z opieki może z osiem razy. Ale pojawia się światełko nadziei: w szkole dla biednych będzie wsparcie finansowe, jakieś 150 złotych miesięcznie. Córka dowiaduje się o tym od koleżanki szkolnej, czyli pocztą pantoflową. Składa podanie, ale nic nie dostaje. Pod koniec roku przypadkowo dowiaduje się, że szkoła wypłacała biednym stypendia, i jeden biedny skarżył drugiemu biednemu, że te stypendium jest takie małe, że nawet nie starcz mu na opłacenie prywatnych lekcji angielskiego. Najgorszym okresem, jaki przeżyłyśmy z córką, była trzecia klasa ogólniaka. Przez pół roku: jesienią i zimą nie miałyśmy ani światła, ani opału.

Żyjemy za 100 zł. Nie stać nas nawet na codzienne siedzenie przy świeczce.. Jak jest pełnia siedzimy przy księżycu, a jak jest nów oświetla nas światło z otwartych drzwiczek pieca. Robimy z córką narady, czy kupić mydło, czy kupić mąkę. Córka jeszcze trochę ogrzeje się w szkole.. Do szkoły jedzie autobusem o 7 rano. Ja wstaję o piątej i rozpalam jakimiś śmieciami w piecu, o 6 jest jako taki żar, że można zagotować wodę i mleko z gniotami.

W tym czasie, gdy córka jest w szkole ja rąbię meble na rozpałkę, te które nie zmieściły się w wiejskiej chacie i czekają w stodole na lepsze czasy. I właśnie teraz się doczekały tych czasów. Proponuję panom posłom, którzy wydziwiają nad gnuśnymi bezrobotnymi, żeby spróbowali porąbać i popiłować jakiś stary regał z politurą. Jak córka wraca ze szkoły jest drugie palenie w piecu. W pokojach jest temp. 1 stopień, w kuchni jest bardzo ciepło, dochodzi do 7, w łazience na ścianach jest szron. W kuchni po ścianach leci woda i na podłodze tworzą się kałuże:

Zupełnie jak w powieści Balzaka”’ mówi córka. Albo jak „ W piwnicznej izbie” dodaję. Czuję się jak szmata, że nie mam pracy i ze w takich warunkach żyje moje dziecko. Natomiast kolejne rządy są zachwycone swoją inwencją.

Pewnego dnia pod dom podjeżdża Energetyka. Przyjechali wymontować mi licznik, ponieważ długo nie płacę za prąd. Jest to zgodne z przepisami. Ponieważ ich nie wpuszczam przeskakują ogrodzenie, ja łapię siekierę do ręki i mówię, że pierwszemu, który dotknie drzwi odrąbię łapę. To pójdzie pani do więzienia – krzyczą, To pójdę – odpowiadam - ale ja z więzienia wyjdę, a łapa już nie odrośnie. No i licznik został, pachołki z powrotem przesadziły płot i tyle ich widziałam. Nie wytrzymuje tej potwornej beznadziei, biorę sznurek i idę do stodoły. Podczas rozglądania się za mocnym hakiem.. słyszę wyraźny głos wewnętrzny, który mnie tylko raz zapytał : „wierzysz w Boga?”. Głos był tak srogi, że włosy stanęły mi dęba. Córka kończy ogólniak i zdaje maturę na 5.


Punkt 12. Kto mi pomoże? Wiadomo - Liga Polskich Rodzin. Dzwonię na ich biuro w Ostrowie Wlkp. Telefon komórkowy, już interes jest dla mnie za drogi. W końcu odbiera damski głos i mówi „zaraz poproszę męża” . Słyszę: człapu-człap i stary głos, który w ogóle pierwszy raz słyszy, że jest jakiś Hausner z jakimś planem. „Jak się pani czegoś dokładnego dowie o tym planie, to niech pani do mnie zadzwoni, to ja wyślę list z zapytaniem”.

Dzwonię do innego biura LPR i proszę o adres zorientowanego prawnika, który poradziłby mi w jaki sposób mogłabym się odwołać od Planu Hausnera. Dostaję numer i dzwonię.

W słuchawce młody męski głos. On również pierwszy raz słyszy o takim planie i nazwisku.

Jak to – pytam zdumiona. „A bo ja proszę pani, to się w ogóle polityką nie interesuje”.


Pan się nie interesuje polityką, a pański szef miota się na scenie politycznej niczym Rejtan, w obronie polskiej rodziny. Jak się ma takich pracowników w terenie, pośle Giertych, to i nie dziwota, że takie słabe wyniki w tych wyborach.


Wszystkie partie w tych wyborach otrzymały słabe wyniki, nie oszukujcie siebie panowie, wyniki są znacznie gorsze od poprzednich wyborów. Społeczeństwo dało wam szanse w 01 r. Utworzyliście wtedy dużo nowych partii, konfiguracji. I wyszła wielka figa przez waszą kłótliwość i prostackie ambicyjki. Miałeś pośle złoty róg, ostał ci się ino sznur.


Wisicie wszyscy na tym cienkim sznurze, jak jeden mąż. I nie myślcie, że PSL, które jest na samym końcu was asekuruje. Bowiem najbliżej na aut mają Platforma Obywatelska i SLD.


Punkt 13. Platforma Obywatelska = Platforma Obłudników. Głosowała ustami Zyty Gilowskiej za Planem Hausnera i Pan ją pokarał. A mówią, że Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. W tym wypadku Pan był bardzo rychliwy. Jeszcze na dobre nie przebrzmiało wystąpienie posłanki Zyty, w którym to wystąpieniu nie zostawiła suchej nitki na Planie, po czym ze spokojem w wałęsowskim stylu stwierdziła, że jest przeciw, a nawet więcej, że jest za. To już poseł Donald Tusk zaczął z wielkim hałasem robić jej koło pióra. I o co poszło? Ano o to, że posłanka Platformy zatrudniła niezgodnie z prawem u siebie w biurze własną synową. I słusznie i słusznie. Bo jak się mówi publicznie, że alimenty wypłacane samotnym matkom rujnują kompletnie nasze państwo tak, ze trzeba ten fundusz zlikwidować bo inaczej państwo nasze się zawali, po prostu przestanie istnieć, jak podobnie sugerowała magister wszechnauk ekonomicznych Henryka Bochniarz, no to jak się takie rzeczy mówi i jeszcze do tego dodaje, że trzeba zrozumieć, że państwo jest w transformacji i że ktoś musi ponieść koszt tej transformacji i muszą to być samotne matki, bo ich alimenty najbardziej obciągają państwo z pieniędzy, i jak się nie ma współczucia dla tych wiecznie szamoczących o byt kobiet, a ma się wielkie zrozumienie dla własnej synowej, która ma pracującego męża i całkiem dobrze zarabiającą teściową, to należy takiemu obłudnikowi zrobić koło pióra. A któż nie potrafi tego lepiej zrobić, jak inny obłudnik. Posłowi Tuskowi nie chodziło o zwykłe wyrzucenie koleżanki Zyty z partii, ale o wyrzucenie z pokazówką, czyli ze złożeniem samokrytyki przed kolegami partyjnymi, w najlepszym - starokomuszym stylu, którego by się nawet Gomułka nie powstydził. A tak poseł Tusk odżegnuje się od socjalizmu i komunizmu, a przecież żywcem od nich ściąga. Maniery też ma nie przymierzając jak Wisorionowicz, zawsze mówi w imieniu wszystkich Polaków, co nie noszą moherowych beretów. Jak podał swoją kandydaturę na prezydenta, to nie czekał na odpowiedź narodu, tylko od razu wywiesił duży bilbord z podpisem Prezydent Tusk i pojechał za granice uścisnąć dłonie innych prezydentów. A super-wiewiórę inteligencji - posła Jana Marię Rokitę zawiesił nad stołkiem premiera. Pan Donald Tusk przewidział wszystko, z wyjątkiem tego , że przegra wszystkie podejścia do władzy. I to z kim przegra ? Po prostu parę zdewociałych babć z radia Maryja nie poparło jego i jego partii. Jak taki kryształowy rycerz, za którym stoi wielki biznes krajowy i zagraniczny, mógł polec od uderzenia kilku modlitewników ze starych rączęt? Jak grupa zdewociałych idiotek mogła pozbawić tak pana władzy? Panie Tusk jest pan wspaniałym przykładem własnej pychy i głupoty, wyśmiewa się pan i panu podobni ze słuchaczy radia Maryja, uważa ich pan za kołtunów, zaś ostatnio za faszyzujących kołtunów. To ja panu odpowiem na to z pańskiego poziomu. Być może, wie pan, co pan mówi. W końcu pański kryształowy dziadek służył w Wermachcie. Ciekawe, czy był faszyzującym żołnierzem, czy też nie.


Punkt 14. Zostawmy obłudników z SLD i PO na boku, a zajmijmy się tymi co wygrali. I tymi co ich wspierają. Ja uważam za cud, że w ogóle 36% Polaków poszło na wybory, że aż tyle jeszcze ludzi miało nadzieję! Jestem pewna, że wyprosił o to w niebie nasz Jan Paweł II. I dobry Bóg posłał aniołów do garstki Polaków, aby zagłosowali tak jak zagłosowali. To dzięki garstce Polaków jesteście w Sejmie. Ale przyglądają wam się wszyscy. Bo ja, chociaż na was nie głosowałam, to jednak wzbudzona przez innych nadzieja i do mnie doszła, i wiernie sekunduję Kaczorom. Myślę, że do mnie przyszedł inny anioł „jeden z tysiąca wymownych, co opowiada człowiekowi o powinności jego” - I powiedział, że mam napisać ten list. A wierzcie mi panowie posłowie, to żadna przyjemność pisać list do ludzi, których serca są zatyłe.


Punkt 15. Innym koronnym argumentem, przemawiającym za zniesieniem Funduszu Alimentacyjnego, było cwaniactwo samotnych matek, które rodzą dzieci po to, żeby państwo ich utrzymywało, a jeszcze często-gęsto mają cichych mężów, konkubentów i licho wie kogo.

A poza tym Funduszu nie zlikwidowano, tylko go zamieniono w inne formy. Idę, więc do Ośrodka Pomocy Rodzinie i pytam, jaka jest forma pomocy dla studentów. „Żadna” - odpowiadają.

Przecież studenci do 25 roku mieli prawo do alimentów. Gdzie tę grupę osób przeniesiono? Nigdzie, taka grupa, według ustawodawcy nie istnieje. Żaden przepis nic nie mówi o jakimkolwiek wsparciu dla tej grupy – odpowiadają urzędnicy.

Ale ja pasywna, gnuśna bezrobotna, która nie chce pracować, tylko wyciąga ręce po państwowe, ciężko przez podatników zarobione pieniądze, drążę temat. Idę do drugiego działu Pomocy i oczywiście dokopujemy się z urzędnikami do odpowiedniego przepisu.

Nie, proszę szanownych posłów, nie zapomnieliście całkiem o studentach. Bowiem stworzyliście przepis w myśl którego: Student z grupą inwalidzką ma prawo do otrzymania 500zł. z Pomocy Społecznej. W przypadku, kiedy jest dzieckiem samotnej matki, bezrobotnych, pracujących na własnych gospodarstwach, ... kiedy jest dzieckiem posła, senatora, osoby która prowadzi biznes... .

A zdrowy student? Który jest dzieckiem bezrobotnej ? - pytam. Według ustawodawcy, takich w Najjaśniejszej po prostu nie ma! Wystrzelili ich na księżyc, czy ich zwyczajnie zgubili?

Proszę zwrócić uwagę co za finezja, jaka demokracja, jakie bratanie się z biednymi, zupełnie jak przed Bożo-Narodzeniowymi Świętami. Chore dziecko bezrobotnej i samotnej matki idzie wespół-zespół z chorym dzieckiem bogacza, albo senatora do Pomocy Społecznej po zapomogę. Jakie to wzruszające, jaka to Europa. No w końcu jesteśmy w Europie – mogą sobie westchnąć bogacze. A co z biednymi zdrowymi studentami? Jaka na to jest odpowiedź, ano taka: Takie są czasy, ktoś musi ponosić koszty transformacji. Byłoby, śmieszne i niemiłosierne, a my jesteśmy krajem katolickim, gdyby te koszty musieli ponosić bogaci. Biedni są przyzwyczajeni do biedy, a my do bogactwa, byłoby brakiem miłosierdzia zabrać nam cząstkę tego!


Punkt 16. Idę po prośbie do Pomocy Społecznej co słyszę : niech pani zbiera jagody i grzyby - jak inni biedacy. Nie wiedziałam, że do takiej porady trzeba mieć tytuł magistra. Komputery z Internetem. Telefony z faksami i inne wygody w postaci stałej płacy, na przykład. Taką poradę da mi każdy wolontariusz z budki z piwem i to o wiele bardziej fachową, bo doda: ale dużo pani nie zarobisz, bo jagód jest w bród i mało płacą. Idę do burmistrza skarżyć się na Opiekę. Burmistrz wyciąga argument z innej beczki. Według niego mam roszczenia. Powinnam rozejrzeć się dookoła po tej biedzie jaka mnie otacza i zawstydzona swoimi roszczeniami siedzieć cicho i rozumieć trudną sytuację państwa, które jest biedne. Ja tej biedy nie naprodukowałam, ale zrobiły to kolejne rządy, które się tym jeszcze chlubią. A poza tym skargi swojej też nie piszę z pałacu. Burmistrz, widząc że jestem jak śmierdzące jajo, podrzuca mnie urzędującemu na naszym terenie posłowi z PSL.

Piszę do posła o swojej beznadziejnej sytuacji. Piszę w maju i jaką otrzymuję odpowiedź ? Ano, taką, że w październiku, jak odpowiednio wcześnie dam podanie, to córka dostanie stypendium unijne. Przyjdzie mi przez cztery miesiące żreć korę z brzozy i zakąszać trawa – myślę sobie. I na dowód tego, jak mi będzie dobrze w październiku, poseł przysyła broszurkę, czyli : Program stypendialny dla uczniów i studentów wspófinansowany z europejskim funduszem dla wojew. wlkp. I co ja czytam na wstępie: „ Szanowni państwo, członkostwo w Unii otworzyło dużą szansę dla polskiej edukacji, gdyż, dzięki polityce Unii oraz wspólnym celom polityki Unii [ kiedyś to pisali Związku Radzieckiego] będą dostępne środki finansowe (czyt. niezła forsa) na realizację zadań w obszarze edukacji (czyt. na realizację prywatnych planów tych, co będą tą forsę rozdzielać).


Z jakiego to obszaru głupoty i obłudy wyciągnięto, to indywiduum, które pisało te dyrdymały bez pokrycia. Ile forsy dostał ten pachołek i inni, którzy tworzyli propagandę stypendiów unijnych dla biednych z obszarów wiejskich?


Punkt 17. Zamiast 350 zł., bo tyle mieli dostać najbiedniejsi, córka dostaje 200, bo tylu było biednych, więc starostwo zmniejszyło świadczenia. Dostaje te pieniądze tylko na papierze. ZPORR, czyli Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego, jest to jeden wielki pic na wodę – fotomontaż ! I to nie tylko w wydaniu stypendialnym. Stypendia unijne stały się jeszcze jednym źródłem dochodu dla złodziei ze świecznika.

Rozpoczyna się rok akademicki, październik, listopad, grudzień, pieniędzy ani widu, ani słychu. W grudniu starostwo, chcąc zachować twarz, wypłaca tylko z własnych funduszy - 360zł. Jest to wypłata jednorazowa. Styczeń, luty, marzec, kwiecień –cisza. Pod koniec kwietnia ZPORR daje 360zł. jednorazowo. Maj, czerwiec – cisza. Rok akademicki skończony, zaczynają się wakacje. W broszurce, przysłanej przez posła czytam: priorytet –-wzmocnienie rozwoju zasobów ludzkich w regionach (czyt. priorytet wzmocnienia zasobów finansowych złodziei rządowych), działanie stypendialne = wyrównywanie szans edukacyjnych poprzez programu stypendialne (czyt. zabranie wszystkich możliwości edukacyjnych poprzez manipulowanie przepisami programu stypendialnego).

Dzięki wstąpieniu do Unii zabrano córce alimenty 500zł., które dostawała przez rok, w zamian za to dano jej stypendium 200zł przez dziewięć miesięcy w roku. Z jakim zadęciem, z jakim propagandowym wrzaskiem. Dano na papierze. Zobowiązano się wypłacać co miesiąc 200zł. Tymczasem wypłacono 720 zł. Sobie do dyspozycji szanowni panowie i panie ze świecznika zostawili 1080 zł., którymi obracali swobodnie przez dziesięć miesięcy. Jakie to dało konsekwencje nam tu na dole ?


Punkt 18. Na dziewięć miesięcy dano niecałe cztery stypendia i to w dwóch ratach.

Ten sam program ZPORR będzie teraz aktywizował moją bezrobotną córkę i znowu przy pomocy unijnych środków, i znowu ta sama grupa złodziei się obłowi.

JAK TO JEST ?? ŻE 90 % PIENIĘDZY PRZYZNANYCH NAM PRZEZ UNIĘ LEŻY ODŁOGIEM A MY, KTÓRZY ICH TAK BARDO POTRZEBUJEMY I KWALIFIKUJEMY SIĘ DO NICH !!!! NIE MAMY DO NICH DOSTĘPU. NAWET TE OCHŁAPY, KTÓRE DAJĄ NAM NASI ZŁODIEJE – BRACIA POLACY, NAWET TE OCHŁAPY DO NAS NIE DOCIERAJA !!!!!!!!!!!!!!!!


Punkt 19. Uważam, że Prezydent i popierające go partię powinny utworzyć osobny „urząd” od funduszy unijnych, aby do funduszy unijnych nie mieli dostępu wszyscy ci co rozdzielali unijne pieniądze do tej pory.. „Danie” pieniędzy samorządom i odpowiednim ministerstwom do rozporządzania nimi dla dobra publicznego okazało się zupełnym niewypałem. Malwersacje z unijnymi pieniędzmi są powszechne i to jest wystarczający powód do utworzenia takiego urzędu. Jest to bardzo ważne, abyśmy mogli wyjść z naszego bezrobocia, z naszej biedy i upodlenia. Kaczory stoją kością w gardle całej europejskiej Europie, która już obstalowała sobie prezydenta na miarę swoich marzeń i zamiarów - kryształowego rycerza Donalda Tuska. Już pan Tusk dobrze wiedział co robi kiedy objeżdżał europejskich przywódców. Był po prostu ich kandydatem na stanowisko prezydenta Polski. Popatrzcie, jak mnie witają za granicą – zdawał się do nas mówić – jak mnie szanują ! DOWCIP JEDNAK POLEGA NA TYM, ŻE JEŚLI CHCE SIĘ BYĆ SZANOWANYM ZA GRANICĄ, TO TRZEBA ZDOBYĆ NAJPIERW SZACUNEK WE WŁASNYM KRAJU ! Inaczej jest się zwykłą marionetką zachodu. A ci im, bardziej się uśmiechają i ściskają, tym mocniej pociągają za sznurek. Już wystarczająco długo przerabialiśmy to z sąsiadem ze wschodu.

Ostatnio europejska Europa stwierdziła, że Kaczory nie dadzą się połknąć i pani Merkel bardzo wzruszająco oświadczyła, że będzie nie tylko dbała o swoje interesy, ale także o interesy sąsiadów. Uważam, że nie ma nic bardziej niebezpiecznego, niż sąsiad dbający o moje interesy. CZY MY JESTEŚMY TAK GŁUPI, ŻE NIE POTRAFIMY ZADBAĆ O WŁASNE INTERESY SAMI? .


Punkt 20. Córka zaczyna V rok, przy pomocy z Opieki Społecznej. Od grudnia uczelnia zaczyna wypłacać stypendia i te stypendia (socjalne i wysokie naukowe) są jedynym źródłem utrzymania. Jest to około 600 zł. Przy takim „wysokim” dochodzie na 2 osoby, nie można korzystać z Pomocy Społecznej. I znowu debata: czy całość przeznaczyć na studia i dom zostawić bez prądu i bez opału, czy starać się to rozdzielić trochę tu, trochę tam? Decydujemy się aby nie uśmiercać domu poprzez wyłączenie prądu i opału. „Chcę mieć dom do którego będę mogła wracać” – mówi córka – nie chcę przyjeżdżać do wilgotnej ciemnej nory”. Cały piąty rok studiów żyjemy z córką za 600zł. Fundusz Unijny, który tak miał wyrównać szansę, nie istnieje. Dobijamy się bez przerwy w starostwie o informację, kiedy przyjdą zaległe stypendia. Słyszymy przez cały rok jedną śpiewkę: nie wiemy, być może w przyszłym tygodniu, proszę czekać. Proszę czekać. Proszę czekać. Proszę czekać. Proszę czekać. Jesteśmy jak para osłów, którym majtają przed nosem zawieszoną na sznurku marchewką. Podobne czekanie w sprawie emerytur proponuje górnikom magister wszechnauk ekonomicznych H. Bochniarz. JEST TO STARA, SPRAWDZONA METODA ĆZERWONYCH - WZIĄĆ LUDZI NA PRZECZEKANIE. ZAWIESZAJĄC IM UPRZEDNIO MARCHEWKĘ NAD PYSKIEM.

Europa i prounijnii bracia Polacy tak wyrównali szansę w nauce córce, że z powodu braku pieniędzy nie jest w stanie napisać na czas pracę magisterską i nie może się ubiegać o pozostanie na studiach doktoranckich. Mimo, że uprzednio kilku profesorów było zainteresowanych. Po prostu nie miała na noclegi i na jedzenie tyle, aby siedzieć w Poznaniu cały miesiąc. Musiała z każdego miesiąca urwać tydzień. Pracę swoją pisała w oparciu o archiwalia, a tych do domu się nie wypożycza.


DZIĘKI POMOCY STYPENDIALNEJ, DLA STUDENTÓW Z OBSZARÓW ZAGROŻONYCH MARGINALIZACJĄ, MOJA CÓRKA STAŁA SIĘ BEZROBOTNĄ . POSTARAŁO SIĘ O TO ZPORR, KTÓRE WŁAŚNIE ZAJMUJE SIĘ WYRÓWNYWANIEM SZANS. WYRÓWNUJE POPRZEZ WDEPTYWANIE W ZIEMIĘ!



I TERAZ, KIEDY WDEPTAŁO CÓRKĘ W BEZROBOCIE - TO SAMO ZPORR BĘDZIE JĄ AKTYWIZOWAĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

W MYŚL GŁOSZONEJ POWSZECZNIE OPINII, JAK TO GNUŚNI I NIEERUCHAWI SĄ BEZROBOTNI.


JEŚLI SIĘ NIC NIE ZMIENI - CÓRKĘ CZEKA MOJA DROGA KRZYŻOWA, CZYLI CHODZENIE PO URZĘDACH I ŻEBRANIE O WSPARCIE I TŁUMACZENIE SIĘ PRZED URZĘDNIKAMI POMOCY SPOŁECZNEJ, DLACZEGO JA NIE PRACUJĘ I TLUMACZENIE SIĘ PRZED URZĘDNIKAMI URZĘDU PRACY, DLACZEGO JA SAMA NIE SZUKAM PRACY...


TRZEBA BYĆ AKTYWNĄ --- POUCZAJĄ Z LEDWO UKRYWANĄ POGARDĄ.


Punkt 21. I teraz ta sama firma ZPORR co nie wypłacała przez cały rok stypendiów unijnych, przysyła do wypełnienia ankietę w której pyta : na jaki cele przeznaczono otrzymane środki, w jaki sposób stypendium przyczyniło się do ukończenia nauki na poziomie wyższym. KOMENTARZ ZBYTECZNY.


Punkt 22. Kończy się czerwiec, zaczyna lipiec, profesorowie powoli zaczynają się rozjeżdżać na wakacje. Córka od prywatnych osób pożycza pieniądze i zdaje egzamin magisterski 11 lipca. Ponieważ nie ma pieniędzy na opłacenie noclegów i nie wie, kiedy przyjdą zaległe stypendia, wraca do domu bez biletu i „płaci” karę 100 zł. Jeśli się nie zapłaci kary w przeciągu tygodnia, kara wzrasta do 180 zł. Pod koniec lipca wpływają stypendia 960 zł. Lwią część zabiera bank pokrywając debet. To co zostaje nie starcza na zapłacenie kary - 180 zł.

Ten list piszę 4 grudnia. Pod koniec listopada na nasze konto przyszła ostatnia rata stypendiów unijnych, zaległe 180 zł. Wszystko zabrał bank na pokrycie debetu. W tej chwili jesteśmy na utrzymaniu Pomocy Społecznej 200 zł na osobę.

Jutro jadę zainkasować ciężko wypracowane, przez podatników, pieniądze. – 400 zł. Za mój 200-złotowy przydział zapłacę kredyt spożywczy = 50 zł., i nie zapłacę rachunku telefonicznego = 30 zł., ale będę musiała kupić worek węgla = 50 zł., który nas przez 10 dni ogrzeje do 12 stopni. I w ręku zostanie mi 100., i będę się zastanawiać czego bardziej się boję, windykatorów od telefonóow, zimna, czy głodu. Córka za swoje 200 zł pojedzie do Poznania na kilka dni bo została zaproszona przez Światowy Związek Żołnierzy AK, ta przyjemność = 100 zł. Prawdopodobnie zapłacę za telefon, i kupię kolejny worek węgla. To wtedy zostanie nam około 100 zł na mydło i powidło. Na jak długo to ma nam starczyć -ano nie wiem. Prawdopodobnie do marca. Zawsze do tej pory tak było Nowy rok, nowy budżet i pieniędzy nie ma. W najgorsze miesiące zimowe Pomoc Społeczna nie wypłaca zasiłków. Obecnie jest 4 grudnia, córka nie odebrała z powodu długów = 70 zł. dyplomu z dziekanatu. I jak pojedzie teraz do Poznania, to również nie odbierze dyplomu,bo zostaniemy dosłownie z pustymi kieszeniami. Jak to pięknie mówił Wałęsa, że puści złodziei w skarpetkach. Tymczasem zrobił wszystko, aby umożliwić złodziejom puszczenia nas z gołymi dupami.


Punkt 23. Dziadek mój – inżynier budowlany przed wojną, budował koszary i kasyna. Po wojnie zgłosił się do odbudowy, ale nie miał dokumentu ukończenia studiów i nie miał czerwonej książeczki. Natomiast jego nowy szef to wszystko miał. Dziadek zakwestionował dyplom swojego szefa twierdząc, że takiej uczelni w tym mieście w ogóle nie było. A ponadto widzi, że kierownik nie tylko nie ma pojęcia o budowaniu, to jeszcze na dodatek kradnie materiały budowlane. Dziadka wyrzucono. Po miesiącu przysłano jednak po niego, bo dom który postawił czerwony fachowiec wykształcony w uczelni widmo, po prostu runął.

Dziadkowi zaproponowano wówczas kierowanie budową, ale pod fachowym przewodnictwem owego szefa z dyplomem widmo. Dziadek miał zasady i odmówił, powiedział, że nie będzie pracował pod szefem złodziejem i nieukiem. I bardzo szybko wybrał się na tamten świat. Tak, więc I pokolenie fachowców w nowej Polsce zostało wykopane na aut. Moja mama, ze zrozumiałych względów studiowała zaocznie po wojnie i pracowała. Skończyła Uniwersytet Krakowski polonistykę i rusycystykę. Robiła dwa fakultety jednocześnie, bo też była zdolna jak cholera. Pracowała w szkole - ucząc rosyjskiego i była uwielbiana przez uczniów. W naszym domu zawsze było pełno tymczasowych sublokatorów, co nie mieli gdzie spać, bo jeszcze nie znaleziono dla nich miejsca w internacie. Po mniej-więcej 10 latach, kiedy czerwone towarzystwo rządzące Polską się rozrosło i zaczęło zajmować coraz więcej nisz społecznych - matkę moją zwolniono. Po dwóch tygodniach cham, który ją zwolnił sam przyleciał z kwiatami i przeprosinami. Dlaczego ? Co się takiego zawaliło w szkole ? Wszystko. Szkoła liczyła około 900 uczniów. Miała część technikum, i zasadniczą, i miała warsztaty. Był to prawdziwy moloch. I plan lekcyjny dla tego molocha układała zawsze moja mama. Kiedy ją zwolniono nie było nowego planu i nikt nie potrafił go zrobić. Plan który robiło trzech inżynierów sprowadzał trzy klasy jednocześnie do jednej sali, matematykowi wydłużał etat do 50 godzin tygodniowo, a chemikowi skracał do 8. Bałagan się zrobił niesamowity, połowa lekcji się nie odbywała i nauczyciele zażądali powrotu mamy do szkoły. Mama powróciła do szkoły. Tyrała jak wół. Przepracowała 40 lat do normalnego wieku emerytalnego. A kiedy przeszła na emeryturę wycięli jej krtań i wstawili metalową rurkę. Umierała pięć lat na chodząco. Ale jeszcze przed śmiercią zdążyła się dowiedzieć, że wszystko to co zbudowano za jej pieniądze: huty, stocznie, i inne... są tak naprawdę gówno warte. A ona sama była typowym leniwym sowietikusem co to, czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy.

Żeby było śmieszniej, ojciec też przed śmiercią się o tym dowiedział, chociaż przez 40 lat swojej pracy na kolei nie był ani jednego dnia na zwolnieniu, mało tego, jeszcze często zastępował innych - chorowitych. Ale nadrobił to na emeryturze. Umarł na serce.

Ja III pokolenie, mgr biologii, nie będące potomkiem żadnej czerwonej odnogi , miałam ciężkie życie. Pracę w szkole trudno było znaleźć - czerwoni się nieźle rozmnażali i wszystkie lepsze miejsca w niszy nauczycielskiej były zajęte. Ale od czego inwencja, szłam do kuratoriów na początku roku szkolnego. I okazywało się, że wszędzie potrzebują biologów. Mimo, że przed dwoma miesiącami wszystko było zajęte. Co za cud ?? Żaden cud, po prostu protegowani, dla których rezerwowano miejsca, nie stawili się do pracy. Widocznie znaleźli lepszą fuchę od szkoły. Miałam nieszczęście być biologiem, czyli uczyć przedmiotu podstawowego, przy staraniu się na medycynę. A z medykami jest podobnie jak z adwokatami, nie może być dobrym lekarzem, ktoś kto nie pochodzi z lekarskiego rodu. To normalne, że syn lekarza powinien mieć 5, kto by mu tam ośmielił się grzebać pod sufitem i sprawdzać jakąś tam wiedzę. Ja się ośmielałam, a na dokładkę jeszcze miałam pecha natrafić w trzech różnych szkołach na studentów socjologii, co pisali prace magisterskie o wzorcu nauczyciela, i w związku z tym przeprowadzali ankiety najlepszy nauczyciel i dlaczego. I we wszystkich trzech szkołach 90 % uczniów wskazywało na mnie. Studenci nie wierzyli własnym oczom – taki wysoki procent. I chcieli mnie koniecznie obejrzeć. Stąd o tym wiem. Dlaczego mnie wybierali ? Bo tłumaczyłam tak, że każdy głupol zrozumiał. Trafnie oceniałam i byłam sprawiedliwa. Wizytatorzy oceniali moje lekcje akurat odwrotnie na -dst.. Po każdej takiej ankiecie, pierwsza byłam na wylocie. Po kilkunastu latach pracy nawet nie mam mianowania, takim byłam, lewym nauczycielem. Aż w końcu ciężka choroba zakończyła moją nauczycielską przygodę.

Dlaczego to wszystko opisałam ? Bo chciałam pokazać, na przykładzie swojej rodziny jak traktowani są zdolni ludzie przez czerwonych. IV pokolenie jest wywalane na aut. I to przy pomocy przepisów, które tworzą dla mojego dobra. I to przedstawianie ludzi inteligentnych, zdolnych, pełnych inwencji - jako niewydarzonych ciulów, których trzeba aktywizować przepisami.

ZPORR, KTÓRE BĘDZIE AKTYWIZOWAĆ MOJĄ BEZROBOTNĄ CÓRKĘ, SZKODA, ŻE SAM SIEBIE NIE ZAKTYWIZOWAŁ DO REGULARNEGO PŁACENIA STYPENDIÓW UNIJNYCH!


ZPORR = Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego.

Za tak wspaniałą prace pracownicy tego ZPORR pewnie sobie przydzielili trzynastki, za które to kupią w supermarketach kaszę, makarony, konserwy i inny podrasowany i przeterminowany spożywczy chłam, i wrzucą te litościwe, ciężko pracujące dusze, ten cały chłam do pięknie wystawionych koszy. Które to kosze, trafiając do biednych zmienią ich życie. ACH JAKIE TO JEST WZRUSZAJĄCE !!! TAK DAWAĆ ZAROBIĆ SUPERMARKETOM !!


Że też do mnie taki dobrobyt nigdy nie trafił ?! O nie, przepraszam, raz zawiadomiono mnie, że rozdają ryż, makaron i mleko dla biednych. Też była z tego powodu wrzawa publiczna. Siedzę i główkuję jaki mam wziąć plecak na tę wielką pomoc jaką mi ofiarowują. Gdzie ja wsadzę te 7 kilo ryżu i 5 kilo makaronu – myślę sobie. Bo wciąż mówią, żeby przychodzić bo tyle tego mają na składzie. Jadę do Pomocy z plecakiem i dostaję 2 kilo ryżu i mleko w proszku. „A makaron to rozdający zjedli? – pytam - „A tak jakoś jego mało było i dla wszystkich nie starczyło” – odpowiadają samarytanki z Pomocy. „Mleka nie biorę, mam uczulenie na proszki – mówię. „Coś pani, bierz” - radzą samarytanki – „pani wie jakie dobre naleśniki na tym wychodzą”. Dwa kilogramy ryżu kosztują niecałe cztery złote. Bilet autobusowy, żeby ten dar przywieźć, kosztował mnie 7 złotych.


Punkt 24. Jest 60 lat po wojnie. Socjalizm, kapitalizm. Napisałam na początku, że ani nie było socjalizmu, ani kapitalizmu, ani demokracji. Jest jakiś dziwny twór przeżarty przez tych samych czerwonych co skasowali mojego dziadka, wykończyli moją matkę, mnie, a teraz kasują moją córkę i innych młodych zdolnych. Buntujący się młodzi prawnicy - są tego kolejnym dowodem. Co wy panowie rządzący zrobicie dla tych młodych ludzi, których zgodnie z przepisami, utytułowane jełopy wdeptują w ziemię?

Punkt 25. Jak ZPORR otworzył szeroko drzwi na obszar edukacji studentom z regionów, to już opisałam. Teraz tylko napomknę, jak ułatwia absolwentom wychodzić z bezrobocia. Więc oczywiście jest wsparcie finansowe, ale najpierw, trzeba sobie na nie zasłużyć. Jak trzy miesiące jest się zarejestrowanym w urzędzie, dopiero wówczas można się starać o fundusze dla bezrobotnych. Bezrobotny, niczym jakiś zarażony – kwarantanną jest objęty. Kiedy przejdzie kwarantannę, musi sam znaleźć sobie pracodawcę, który zagwarantuje mu pracę na dwa lata. Dwa lata to termin wymyślony przez Ostrzeszów. Prawdziwa aktywizacja bezrobotnych ! I teraz, albo zaradnego absolwenta wyślą na odpowiedni kurs dla przyszłej pracy, albo będzie pracował w pracy przez siebie znalezionej przez pół roku, ale pieniędzy do ręki nie dostanie, niech mu się nie wydaje ! Pieniądze dostaje pracodawca. Najczęściej absolwenci na taką półroczną pracę są posyłani do urzędów i robią jako gońcy. I tak w urzędzie miasta gońcem jest geolog, za pół roku może matematyk itd. I urząd miasta pieniądze dostaje od ZPORR i przekazuje je gońcowi studentowi za aktywną pracę, mniej więcej 500 zł. Jeśli goniec mieszka w okolicznej wsi i ma wykupiony bilet miesięczny, to aktywizuje się sam za 420 zł.

Przez pół roku ma darmową szkołę przetrwania i jeszcze mu za to płacą 420 zł. miesięcznie. Takiego dobrobytu nawet Amerykanie nie wymyślą. Ale Polak, jak zwykle potrafi. Jeśli absolwent, chce się oprzeć na swojej wiedzy i intelekcie to wsparcia unijnego nie otrzyma, chyba w myśl zasady : czego nie widać tego nie ma.

I znowu ograniczę się do własnego podwórka: jest dużo historycznych materiałów nie opracowanych, które różne oficyny byłyby skłonne wydać. Ale, żeby się grzebać w tych materiałach trzeba mieć pieniądze na przetrwanie. Takiej wyobraźni, że Polak potrafi myśleć, to już urzędnik nie ma Polak potrafi być hydraulikiem, o to, tak, Polak potrafi czyścić klopy, o to tak, Polak potrafi na czworakach przez 12 godzin zbierać truskawki, o to tak, Polak potrafi doić krowy w Irlandii o to tak, ale po co ma pisać o własnym kraju, kiedy lepiej to zrobi za niego Hans, albo John.

Nie rozumiem dlaczego są takie ograniczenia z wpuszczeniem młodych absolwentów w życie. Dlaczego trzyma ich się na marginesie. Dlaczego absolwent z biednej rodziny, który miał stypendium naukowe, a nie ma pracy nie może dostawać kuroniówki, absolwentówki , czy innej ówki z unijnych funduszy, których 90% leży odłogiem. Dlaczego ? Dlatego, że tępym urzędnikom coś się nie mieści w głowie. Dlatego, że, według urzędnika, szczytem marzeń dla absolwenta jest pracować o hurtownika przy kasie fiskalnej?

I PO CO NARZEKACIE NA BEZROBOTNYCH, ZE DROGO KOSZTUJĄ PAŃSTWO ? PRECIEŻ SAMA OBŁUDNA WŁADZA WPYCHA LUDZI W BEROBOCIE.


Punkt 26.Rząd ma do bezrobotnych pretensję, że ni znajdują sobie pracy i są pasożytami. A przecież żaden bezrobotny swego zakładu sam sobie nie rozpieprzył. Wręcz odwrotnie, jak minister od prywatyzacji rozkradał po kolei zakład po zakładzie i robotnicy robili krzyk, najczęściej u Jaworowicz, to co władza mówiła ?

Restrukturyzacja, ciemniaki, restrukturyzacja a nie żadne złodziejstwo. No cóż na kapitaliźmie , hołota się nie zna, a głos zabiera.


Najgorsze jest to, że rodzimi kapitaliści, z 20 – letnim stażem. Chcą dorównać zagranicznym kapitalistom, ze stażem 200-letnim. Tacy są ambitni. W demokratycznej Polsce ambicja nie jest dla wszystkich. Jak to nasz złotousty premier Miller zapraszał do inwestowania w Polsce ? Przyjeżdżajcie, w Polsce jest tania siła robocza i duży rynek zbytu. A jaki był cały szczęśliwy jak to mówił, jak uroczo się uśmiechał. Zastanawiałam się, czy uśmiech się tak ,do taniej siły roboczej, czy do zagranicznych kapitalistów.


Punkt 27. Nie rozumiem, jak ja, bezrobotna mogę rujnować budżet państwa ? Że grzebię nie w tym śmietniku co trzeba. Rozumiem, że jako samotna matka mogę zrujnować skarb państwa wyhodowując na własnej piersi ambitnego i zdolnego potworka, co to nie chce doić krów w Irlandii, ani czyścić szyb samochodowych na krzyżówkach w Rzymie. Rozumiem też, że emeryci rujnują nasze biedne państwo, nie chcąc umierać w terminie. Ale nie rozumiem, jak prof. Pastusiak wyliczył, że on nie rujnuje państwa, bo on jako senator, kosztuje polskiego podatnika, tylko 50 gr. Miesięcznie. A bezrobotny, co nie korzysta ani z darmowych przejazdów inter-city, ani z darmowych faksów i innych cudeńek, takich choćby jak prywatny samolot sejmowy, nie mówiąc o stałej kilkuczęściowej pensji, grupy sekretarek i innych fachowców... a więc taki bezrobotny, co tego wszystkiego nie ma jest najważniejszą kreaturą w państwie. Która to państwo najbardziej wyniszcza., bo od czasu do czasu chlasną mu między oczy aż 200 złotowym banknotem.

Jak tylko jakaś grupa zawodowa dopomina się o to co jej się należy, ostatnio na przykład górnicy, to jest wielki krzyk obłudników, że zrujnują państwo. A może ktoś uczciwy policzyłby ile miesięcznie państwo kosztuje 600 darmozjadów z kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego ? Ile państwo, czyli nas podatników, jak często z oburzeniem w głosie i s wytrzeszczonymi z oburzenia oczami mówią telewizyjne pachołki, a więc ile nas Polaków kosztują nietrafne i głupie decyzje poszczególnych rządów. I kto za to płaci? Czy ci co pracują, czy ci, co już nie pracują i stracili wszystko, włącznie z godnością. I te publiczne szmacenie ludzi za pomocą różnych grosikowych akcji charytatywnych. I ta cała komedia charytatywna, co to ma zmienić na lepsze życie połowy Polaków. Bo 20 % bezrobotnych wraz z rodzinami, taki da wynik. Jakże wzruszające są panie niosące dla biednych, niezaradnych swoje całkiem jeszcze dobre używanie rzeczy. Są całkiem dobre, bo je mól dopiero co napoczął, jeszcze nie zdążył zeżreć do końca.

PANIE PREZYDENCIE KACZYŃSKI PANIE PREMIERZE MARCINKIEWICZ I KLUBY PARLAMENTARNE SPRZYMIERZONE SKOŃCZCIE Z TA CHARYTATYWNĄ CHUCBĄ TUTAJ JEST POTRZEBNE SYSTEMOWE DZIAŁANIE


Punkt 28. „Europa „ nie jest zadowolona z wygranej Kaczorów. Na pewno będą się starali podciąć Wam a i nam łapy przez zamykanie swoich rynków dla polskich wyrobów. Musicie otworzyć rynek wewnętrzny. Ja od 12 lat nie kupiłam, sobie ani butów ani kurtki itp. Donaszam swoje starocia. Wszystkie struktury państwowe, albo nazwijmy je publiczne są sparciałe i nie funkcjonują. Podam kilka przykładów W starostwie pytam o stypendia unijne, odpowiadaną, żebym zadzwoniła do marszałka do Poznania. Dzwonie i mówię, że nie ma, że magisterium stoi pod znakiem zapytania, to niech idzie na zaoczne, jak ją nie stać na dzienne – odpowiada jełopka. Gdziekolwiek człowiek się uda to wszyscy go pouczają, zamiast wykonać swoją pracę za którą biorą pieniądze. Trudno nowemu rządowi będzie rozwalić to towarzystwo wzajemnych układów, od góry aż do samego dołu.

O wiele prościej i taniej będzie umożliwienie wyjścia z dołów ludziom tzw. niezaradnym. Żadne charytaty tego nie załatwią. Co mi da obdarowanie mnie jakąś szmatą, choćby i nową, co mi da ofiarowanie szynki na święta, cały czas żrę gnioty to i na święta mogę. Czy dzięki tym darom, córka dostanie pracę, czy te dary zdejmą kłopot o niezapłacone rachunki . Nie. Zdejmijcie z nas przepisy, co robią z nas chłopów pańszczyźnianych lokalnych urzędników. Dajcie nam faktyczną pomoc finansową, a nie jej atrapy. Pozwólcie uczciwym wejść w spoleczeństwo. Stworzyć nowe konkurencyjne struktury. A rynek wewnętrzny się utworzy, a nieroby same zaduszą się od własnego jadu: pseudoadwokaci, pseudolekarze, pseudobiznesmeni, pseudoradni i inni.


wielblad : :

linkologia.pl spis.pl

Słucham „ekspertów” od bezrobocia, biedy i innych plag,

I przysłowiowy scyzoryk otwiera mi się w kieszeni.

Od pewnego czasu dobijam się do różnych mediów, ale

Bezskutecznie. Dlatego utworzyłam tę gazetę.

                                                                      Izabela Haszyńska

 

Witam szanownych czytelników ! Na początku się przedstawię; jestem biologiem, kilkanaście lat przepracowałam jako nauczycielka, teraz od kilkunastu lat jestem tak zwaną bezrobotną. Ile mam lat ? Pięćdziesiąt z przysłowiowym hakiem. Pamiętam, więc doskonale jak wyglądał socjalizm w Polsce, a teraz od kilkunastu lat zapoznaję się z polskim kapitalizmem. Nie jestem, więc żadnym szczunem, któremu można wmówić, że socjalizm był bee, a kapitalizm jest cacy. Tylko jestem starym wróblem, który nie da się wziąć na plewy propagandy. Ostatnio z wielkim zadęciem obchodzono solidarnościową rocznicę obalenia Komuny i wprowadzenie nowego. lepszego ustroju. Oddano hołd tym, którzy zginęli i tym którzy doprowadzili do tej zmiany. A przecież większość z nich nie zginęła. Żyją, ale jako bezrobotni. Ale mówiono o nich tak jak o zmarłych. Murzyn zrobił swoje, murzyn powinien zdechnąć. To przecież Wałęsa przy pomocy dzisiejszych pięćdziesięciolatków zrobił przewrót. On jest herosem, żywą legendą, a my bezrobotni jesteśmy gnojem, co się do niczego nie nadaje. Dzisiaj żadnego pięćdziesiątlatka nigdzie się nie zatrudni. Dlaczego ? Ano dlatego, bo dobrze pamiętają o jakie warunki pracy i życia szła gra. I to co teraz mamy w Polsce, to nie jest to, za co bracia oddali życie.

Obecnie mamy wspaniały ustrój – kapitalizm, w którym mogą egzystować tylko wspaniali, młodzi ludzie. My z przeszłości socjalistycznej, pogardliwie nazywani homo sowietikus , czyli osoby gnuśne , nie mamy wstępu nawet do srocza kapitalistycznego, o salonach, to nawet nie wspomnę. Tylko, że to my, sowietikusy przerwaliśmy sowiecką dominację. Czy, gdybyśmy byli gnuśnymi, moglibyśmy to zrobić ? Gnuśność nie jest cechą ciała, ale umysłu. Gnuśnymi są obecnie młodzi, prężni ludzie, którzy zapieprzają za marne grosze po kilkanaście godzin na dobę. Zapieprzają, bo mają siły, ale nie wiedzą, że nie są perpetum mobile i że te siły szybko wyczerpią.

Ale gdyby nie byli takimi gnuśnymi, i trochę pomyśleli, to by zawalczyli o swoją godność, a nie dawali się prowadzić na sznurku jak osioł za marchewką. W czasie wojny, młodych ludzi traktuje się jako mięso armatnie, i nawet się tak mówi. A w kapitaliżmie, młodych ludzi traktuje się jako tanią siłę roboczą i też się głośno o tym mówi. Młody, zdrowy { jeszcze} Polaku, który wypruwasz sobie żyły dla swego pryncypała. Musisz być tani, dlatego, aby twój pryncypał miał na drogą dziwkę, a jego żona mogła pojechać do Paryża po kolejną szmatę dla siebie. Naszym polskim osiołkom machają przed pyskiem nawet nie świeżą marchewką, ale stęchłą. Tyle jesteśmy warci. Jaki homo sowietkikus da się na to nabrać ?

Nasz bohater Wałęsa jednego dnia zrobił pstryk i znależliśmy się w pięknym świecie kolorowych wystaw w królewstwie Demokracji. Mogę śmiało teraz chodzić za posłanką Jaruga-Nowacką głównymi ulicami miast i krzyczeć, że ja baba mogę dawać dupę drugiej babie. To nic, że nie mam pracy, to nic, że najbliższy reumatolog rezyduje 100 kilometrów ode mnie, to nic, że od kilkunastu lat nie kupiłam ani razu schabu, na przykład, to nic, że na rozprawie alimentacyjnej sędzina stwierdziła, że jak się nie ma pieniędzy, to się nie studiuje. To są duperele, najważniejsze są marsze wolności i w ogóle najważniejsze są sprawy dupy i rozporka.. Tymi problemami żyje współczesny magmowy amerykano-europejczyk. Wszyscy powinni jednakowo nowocześnie myśleć, jednakowo nowocześnie się ubierać i być jednakowo sexi, jednakowo często myć swe jednakowe porcelitowe klopy jednakowym proszkiem, po prostu każdy odchyłek od odgórnie wyznaczonej normy jest źle widziany prawnie i ośmieszany jako kołtuństwo.

Jest teraz pytanie: dlaczego w tym pięknym kolorowym świecie są bezrobotni. Odpowiedź jest całkiem prosta. Bo tak musi być. Swiat nie potrafi zagospodarować wszystkich talentów. Poza tym większość talentów jest zbędna. I jak nie potrafisz tej oczywistej prawdy zaakceptować tym gorzej prostaku dla ciebie. Bezrobotni są gnojem ludzkim, który trzeba w odpowiedni sposób pokazać i w odpowiedniej chwili nad nim się ze współczuciem i wyrozumiałością pochylić. Na przykład na Święta Wielkiej Nocy chociażby. Odpowiednio pokazywani bezrobotni jako wystraszone, żebrzące o coś dziwa ludzko-zwierzęce sa widomym znakiem dla marnie opłacanych pracujących, aby nie podskakiwali i grzecznie podstawiali szyjki wampirom biznesu do odessania. A ci eleganccy panowie i piękne panie tak elegancko wyssą każdą szyjkę, że nawet dziurki po sobie nie zostawią. Na tym polega właśnie ich szyk ! Dlaczego homo sowieticus się tym nie zachwyca i tego nie kupuje ?

Bezrobotni, nie tylko są potrzebni do straszenia pracujących, ale są też odrażającym alibi dla dziury budżetowej. Wszystkim jest wiadomo, i powszechnie jest trąbiono, że to właśnie bezrobotni w towarzystwie samotnych matek, w towarzystwie rencistów i emerytów, rujnują budżet państwa. Bo to na nich płacą podatki wszyscy ciężko pracujący. Bo te bezczelne typy wciąż chodzą do Pomocy Społecznej po ciężko zarobione przez obywateli pieniądze ! Sejm. Senat. Biuro prezydenta. Prywatny sejmowo-senatorski samolot i armia ludzi obsługujących te królestwa i ksiąstewka – to jest zupełnie co innego. Pieniądze na to wszystko przywozi im regularnie w worach Święty Mikołaj. I nie ma to absolutnie żadnego wpływu na dziurę budżetową, i nie ma to nic wspólnego z podatkami pracujących obywateli. I w związku z tym ani posłowie, ani senatorowie, ani prezydent nie muszą brać pod uwagę dobra obywateli. I traktują Polskę jak swój prywatny folwark. A pracujących jak chłopów pańszczyźnianych. Mają oczywiście w swych orszakach pachołków-socjologów, którzy udzielają fachowych instrukcji jak mydlić oczy pańszczyźnianych, mydełkiem demokracji. Ale od czasu mydełko wysmyka się z rąk pachołków i wychodzi naga prawda. Książę Donald, który w sposób całkiem demokratyczny zabiegał o głosy dla siebie, długo nie zdzierżył demokratycznych mydlin i nie czekając na decyzję poddanych ogłosił się na bilbordach jako król Tusk i pojechał na inne zagraniczne dwory witać się z innymi królami. Pachołki Donalda-Samozwańca przedobrzyły i na tronach zasiadły Bliźniaki. Jeszcze na dobre się nie rozsiadły, a już inni pomazańcy marzą o ich zrzuceniu, przeżuwając w gębach gumę do żucia marki pro publico bono.

Ja, jako bezrobotny homo sowiticus zastanawiam się w jaki to sposób rujnuję budżet państwa. No chyba tylko w taki, że nie grzebię w tym śmietniku co trzeba. Ale mogę sobie na to pozwolić, bo homo brukselicus przeoczyło tę gałąź gospodarki i nie wydało odpowiednich przepisów. W jaki sposób renciści rujnują skarb państwa, to już dzieci w przedszkolu to wiedzą: po prostu, zamiast umrzeć, to oni w najlepsze sobie żyją. No i bezrobotne matki, samotne albo żony pijaków, albo innych biedaków !! Cała ta wiecznie rozmnażająca się hołota, która nie potrafi na siebie zarobić, a się rozmnaża. Ale Bóg tak urządził świat, ze to On rozdziela dzieci, a nie supermarket Biedronka. Gdyby to supermarket rozdzielał dzieci pewnie biedakom by przydzielał sztuki promocyjne za 0.99 groszy. Tymczasem dobry Bóg rozdziela według własnego planu, który każdy prawdziwy nauczyciel widzi gołym okiem. Osiemdziesiąt procent zdolnej młodzieży pochodzi z tak zwanych dołów społecznych i uzależnienie studiowania od posiadania pieniędzy jest to podcinanie gałęzi na której się siedzi. Chcecie mieć bracia Polacy dobrych lekarzy ? Dobrych adwokatów. Nauczycieli, budowlańców i innych prawdziwych fachowców ? To dlaczego nie chcecie ich przed tym wykształcić ? Żal wam pieniędzy z waszych podatków na opłacenie studiów biednego, a nie żal wam pieniędzy na dwór prezydenta. ? Bo taki on z żoną ładny. Jak mówiły telewizyjne pachołki o prezydencie Kwaśniewskim. Czy dlatego Polacy wybrali go po raz drugi. Jak ja bym miała takie pieniądze i tyle lat mniej, to bym była nie tylko ładna. Ja bym była śliczna. Wolicie bracia Polacy trzymać się blichtru, to będziecie mieć lekarzy tylko z lekarskich rodów, którzy przez przeoczenie zaszyją wam podczas operacji półmetrową chustę w brzuchu, będziecie mieć adwokatów, którzy położą waszą sprawę i wyciągną od was wszystkie pieniądze, bo pochodzą z adwokackiego rodu itd., itd. A kiedy będziecie chcieli szukać gdziekolwiek sprawiedliwości, to przedtem będziecie musieli wżenić się w jakiś ród.

Za panowania króla Aleksandra i wielce cnotliwej i nobliwej królowej Jolanty, kanclerz Hausner wprowadzil w życie swój plan, dzięki wsparciu licznych książęcych dworów. Plan ten uratował Najjaśniejszą od całkowitego upadku. Plan ten likwidując Fundusz Alimentacyjny pozbawił studentów realnej pomocy finansowej i tym samym postawił pod znakiem zapytania wykształcenie zdolnej hołoty. Jeśli teraz zrobi się płatne studia, to zdolną hołotę będziecie mieć bracia Polacy z głowy. Wszystkie stanowiska w państwie i prestiżowe zawody obsiądzie sam szyk i elegancja z czerwonych książęcych rodów. Jeśli myślicie, ze w takim szykownym świecie będzie wam się żyło lżej, to bardzo się mylicie. Najlepszym tego przykładem, są pielęgniarki po licencjacie {sic} które przed aparatem fotograficznym żonglowały wcześniakami z inkubatorów. Świadczy to o porządkach w tym szpitalu. Pielęgniarki zwolniono dzięki fotografowi, a nie dzięki siostrze przełożonej, pielęgniarce odpowiedzialnej za cały pion pielęgniarski. To ona, szefowa pielęgniarek powinna wylecieć z pracy przede wszystkim, bo działo to się pod jej okiem. Ale z pewnością ta święta krowa, czyjaś żona, albo córka, siedzi dalej na stołku. Chyba że przenieśli ją wyżej, bo była taka ładna. A najbardziej pikantny w tym horrorze jest fakt, że szpital ten był parę dnie wcześniej przedstawiany w tej samej telewizji, jako wzór ! Polaku, odważ się myśleć !

My bezrobotni, nie jesteśmy przyczyną marnej kondycji Najjaśniejszej, ale jej efektem, jej wyrzutem sumienia. Jesteśmy jak czyrak co z tyłka przelazł na gębę. I żadne charytatywne pudry nas nie przykryją. Charytatywność, czyli doraźne wspomaganie, nie załatwi w skali państwowej trwałego bezrobocia. Charytatywność jest dobra w prywatnych kontaktach, między bogatym a biednym, a nie lansowana w skali masowej, jako antidotum na bezrobocie. Jakiś idiota wymyślił Dzień Dobroci dla biednych. W tym to dniu bogate dzieci przyniosły biednym dzieciom do szkoły kanapkę, czyli drugie śniadanie. Ile to było gadania w telewizji przez cały dzień i wychwalanie tego kretyńskiego pomysłu. Za komuny był taki Tydzień Dobroci dla Zwierząt. Przynajmniej ludzie byli tydzień dobrzy dla zwierzątek. Ten kretyn od kanapek, był na to za skąpy i ograniczył swoją dobroć do jednego dnia. Za Komuny, moja droga młodzieży prawie w każdej podstawowej szkole była stołówka która serwowała obiady dla biednych i bogatych. A płacono za nie według zasobności kieszeni. Najbiedniejsi nie płacili wcale. I nikt nie zawracał sobie głowy kto jest biedny kto bogaty. Po prostu się jadło. Nikt z bogatych uczniów nie stawał nad talerzem biednego ucznia i nie uświadamiał go, jaki to on jest biedny i że je za darmo obiady.

Bezrobotny jest biedny, bo jest gnuśny, bo przyzwyczaił się brać pieniądze za darmo z Opieki. Trzeba więc go dla jego dobra uaktywnić, zmobilizować, bo sam kretyn się nie zaktywizuje. Nie można bezrobotnemu dać pieniędzy do ręki, bo się rozbestwi i we łbie mu się przewróci. Trzeba na niego nałożyć sieć przepisów, według których te niedorozwoje umysłowe powinny postępować. Jeśli absolwent uczelni nie znajdzie pracy rejestrując się w Biurze Pośrednictwa Pracy , wchodzi pod jurysdykcję tego urzędu, jak każdy zarejestrowany tam bezrobotny. Od tego momentu, urząd osądza, co jest dla mnie dobre, co złe, co mam robić i na jakim obszarze. Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że najskuteczniej unieszkodliwiało się przeciwnika zarzucając na niego sieć. Sieć prawna wymyślona dla nas przez homo bruxelicus zapobiega w 100 % wydostaniu się z bezrobocia. Cały system pomocy ubogim działa w kierunku zabetonowania biednych na amen. Dlatego jest się bezrobotnym od dziesięciu i więcej lat.

Są niby, pieniądze dla bezrobotnych. Ale ja ich do ręki nie dostanę. Te pieniądze pójdą do jakiegoś fagasa, który urządzi dla mnie kurs, pt. „Jak wyjść z bezrobocia”, albo inny kurs pt. „Jakie szanse daje nam Unia Europejska”, albo „Jak się zaprezentować przed przyszłym pracodawcą”, i inne kretyństwa. Każdy kto szuka pracy z ulicy, czyli bez znajomości, wie że pracodawca nie będzie sobie nim dupy zawracał nawet przez pięć minut, bezrobotny absolwent takiego kretyńskiego kursu nie będzie nawet miał okazji zaprezentować umiejętnego położenia swej pupci na krzesełku tak, aby wzbudzić zainteresowanie szefa. W tej chwili takim bezrobotnym jak ja proponuje się tworzenie własnych biznesów. Korzystny kredyt z banku, szast – prast i bezrobotny staje się krezusem płacącym liczne podatki i procenty od kredytu. Jak szukałam pracy jako nauczycielka po pieciu latach przerwy, to stwierdzono, ze straciłam prawa do wykonywania zawodu, bo już wszystko zapomniałam. Pięć lat studiów biologicznych, trzynaście lat w zawodzie i pięć lat przerwy wyjałowiło mój umysł. Natomiast dziesięć lat przebywania poza społeczeństwem i związana z tym kompletna nieznajomość rynku handlowego i usługowego i zupełny brak pieniędzy, jak najbardziej predystynuje mnie do założenia w tej biedzie biznesu. Wzięcie kredytu z banku, jest to zadłużenie się. I homo bruxelicus uznało, że najlepszym sposobem pomocy dla zadłużonych i zabiedzonych bezrobotnych będzie wpędzenie ich w jeszcze większe długi. Bo ładni panowie na kursie, tak mi powiedzą. Pouczą mnie także jak ja mam zrobić rozeznanie rynku, jak wypełnić formularz itp. Po prostu zrobią wszystko, żebym wlazła obiema nogami w sidła bankowego kredytu, mając na widoku dyndającą przed nosem marchewkę. Ja homo sowieticus mam złapać się na plewy homo bruxelicusa ?

Młodzi bezrobotni, też mają przechlapane. Proponuje im się pomoc z Unii, ale dopiero jak zaliczą trzymiesięczną kwarantannę jako bezrobotni. Jak przez trzy miesiące grzecznie będą się stawiać do podpisu w Urzędzie Pracy, to może jak starczy dla nich pieniędzy, to może wyślą ich na jakiś kurs. Na przykład obsługa kasy fiskalnej, ale przedtem delikwent bezrobotny będzie musiał znaleźć sobie sam pracodawcę, u którego ta kasa będzie stała. Jak znajdzie takiego, to musi przynieść homo bruxelicusowi odpowiednie pisemne potwierdzenie, że jak go nauczą fiskować, to tamten w hurtowni, za kilka miesięcy na pewno go przyjmie. Bo państwo nie może wywalać darmo pieniędzy na kursy. Jest też inny sposób pomagania młodym. Jeśli młody znajdzie sobie pracę, to Urząd może go jako stażystę opłacać, zamiast pracodawcy. Można powiedzieć, że pieniądze pójdą za mobilnym młodym, co znalazł sobie pracę. Ale niezupełnie. Pieniądze idą tylko w obrębie gminy. Córka, która załatwiła sobie taką pracę w Poznaniu i to zgodnie ze swoim wykształceniem, nie może skorzystać z tego dobrodziejstwa, bo była zarejestrowana krócej niż trzeba i znalazła pracę dalej niż trzeba. Córka znalazła pracę jeszcze w trzech innych miejscach, ale nie pracuje, bo przepisy zamiast jej pomóc uziemiły ją.

I teraz razem ze mną chodzi do opieki społecznej i obydwie wyciągamy ręce po wasze podatnicy pieniądze. Dalej macie pretensje do nas , że jesteśmy bezrobotni ? Czy urzędnicy podnieśli raban, że takie ustawieni pieniędzy z Unii wcale nie zmniejsza bezrobocia ? Ależ skąd, to wina bezrobotnej hołoty, że nie potrafi dostosować się do przepisów. Urzędnik wie lepiej gdzie ja mam szukać pracy i jakiej pracy.

Urzędnik z Pośrednictwa Pracy mnie zobowiązuje do aktywnego szukania pracy, mnie która nie ma pieniędzy na przysłowiowy chleb, nie ma pieniędzy na autobus, ani na telefon. Pieniądze przeznaczone dla bezrobotnych trafiają do kieszeni łachudrów, którzy organizują różnego rodzaju pseudokursy. Pieniądze z Unii pod szumną nazwą „przeciwdziałanie marginalizacji młodych” nie dojdą do żadnego młodego, który będzie chciał wyjść poza własne podwórko. Bezrobotni nie mają żadnego prawa decydować jakich kursów potrzebują. Nikt ich się o nic nie pyta. Bezrobotni i biedni sa zupełnie ubezwłasnowolnieni. Są traktowani jako niespełna rozumu. Bowiem Pomoc Społeczna działa na tej samej zasadzie co Urząd Pracy. Urzędnicy wiedzą najlepiej co, kto potrzebuje.

Cały system prawny opracowany dla biednych i bezrobotnych działa w ten sposób, że nie pozwoli żadnemu biednemu, ani bezrobotnemu wyjść z biedy i bezrobocia. Organami wykonawczymi są: Urząd Pośrednictwa Pracy i Urząd Opieki Społecznej. Są to posłuszne organy, które wykonują bez szemrania zalecenia góry, udowadniając każdemu zgłaszającemu się człowiekowi, że jest wielbłądem. Podobno sa to organy samorządowe, mające dbać o lokalną społeczność.

Kiedy brnę po kolana w błocie zastanawiam się jakimi sloganami będą mamić ludzi obecni samorządowcy, aby dalej siedzieć na swych stołkach.

Kiedy w okresie przedświątecznym oglądam scenki charytatywne w stylu; jak to litościwa dama niesie dla biednych swoje nie całkiem jeszcze przez mole do końca zeżarte futro albo inszą całkiem dobrą garderobe, albo jak widzę jak litościwa dama urządza dla biedaków wigilię na podwórku swego domu i daje im jakieś prezenty w foliówkach, mizdrząc się do kamery a dziennikarka telewizyjna bredzi coś o dobroci, to rzygać mi się chce od tej tandety. Ludzie, czy wy nie macie wstydu ?

wielblad : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
272812345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829303112

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

pomysl-na-biznes | przerwanawakacje | harry-potternikola | nicole | rozrywka-historyczna | Mailing